niedziela, 7 maja 2017

J. Ćwiek "Grimm City. Wilk!"

Grimm City. Wilk!
Jakub Ćwiek





Wydawnictwo: SQN
Ilustracje: Piotr Sokołowski
Liczba stron: 377
Cena sugerowana: 36,90 zł







Czerwony kapturek i wilk. Albo wilk i czerwony kapturek. Kolejność dowolna, nieobowiązkowa. Przeważnie, te dwie postacie kojarzymy z bajką braci Grimm. Kapturek - niewinna dziewczynka, udająca się do chatki swojej babci z koszyczkiem wypełnionym przysmakami. Wilk - złe stworzenie, które pragnie dorwać się do ukrywanych pod serwetką pyszności.
Choć właśnie takie wyobrażenia mamy na temat tych bajkowych bohaterów, Ćwiek całkowicie nam je zamazał, tworząc zupełnie nową wizję. A gdyby tak, nie tylko Wilk był tym złym i okrutnym? Co takiego mogłaby skrywać niewinna dziewczynka, o wyglądzie niczym księżniczka czy inna lalka?

Wymażcie teraz z pamięci bajki czytane najpierw przez rodziców, potem przez was samych. Ekranizacje również. Nie mówimy dzisiaj o literaturze dla młodszych książkomaniaków czy starszych, pragnących powrócić do tych lat.

Główny bohater, Alfie, zastępuje swojego przyjaciela w pracy, jako kierowca taksówki. Nielegalna działalność, którą dotychczas wykonywał ilekroć współlokator był "niedysponowany", pozostawała tajemnicą, o której nikt nie wiedział. Ubrany w służbowy kombinezon, wykonywał kursy, aby wieczorem przekazać wszystkie zarobione pieniądze, przekazywane wówczas przez prawdziwego taksówkarza do "sztabu". Tak to umownie nazwijmy. Co stanie się, gdy Alfie pozwoli dziewczynie w czerwonym kapturze wsiąść do taksówki? Jaki będzie to miało wpływ na jego dalszą przyszłość? W co zostanie zamieszany niewinny człowiek?
"Każda opowieść zaś ma jedno nadrzędne prawo - niezależnie od poziomu skomplikowania ma jeden finał, gdzie wszystko splata się w całość."
"Grimm City. Wilk!", to moje pierwsze spotkanie z twórczością Ćwieka - znanego raczej z literatury fantasy. W końcu, czy jest chociaż jedna osoba, która przynajmniej nie słyszała o "Chłopcach" czy "Kłamcy". Sądziłam, że będzie to coś porywającego, niezapomnianego. Jak było naprawdę?

Historia, którą serwuje nam Ćwiek, bynajmniej nie jest słodka i niewinna. Tutaj, prawie każdy jest podejrzany. Nikt nie może być pewien, co tak naprawdę spotka go na rogu ulicy, czy we własnym mieszkaniu. Możecie wyjść z potulnego miejsca, a kilka godzin później wrócić tam, żeby szybko znaleźć się w trumnie. Nigdzie nie możesz czuć się bezpiecznie. A lista podejrzanych i zamieszanych w tajemnicze morderstwa osób, zwiększa się.

Mimo, że jest to moja pierwsza pozycja tego autora, już wiem, że na pewno do niego wrócę. Chociażby, przy okazji czytania "Grimm City. Bestia.". Po prostu muszę. Choć początkowo akcja nużyła mnie, to w pewnym momencie nastąpiła zmiana o 180 stopni, powodując u mnie rosnący apetyt. Zdecydowanie, nie jest to lektura "na rozluźnienie", chyba że preferujecie kryminały z nutką fantasy. Kwestia gustu.

Sam pomysł pisarza na stworzenie krainy, która z nazwy przypomina nam o niemieckich braciach, bardzo mi się podoba. Coś innego, niepowtarzalnego. Nawiązanie do baśni, a jednocześnie przedstawienie jej we własny sposób jest charakterystyczne i niepowtarzalne. Powiew świeżości na rynku wydawniczym, a nie nudny schemacik, jak to często bywa w romansach ;)
"(...) Wielka, nieodparta chęć powiedzenia wszystkim, że mają się pierdolić."
Co do "Wilka"... The End ale czy happy end? Co ma wspólnego Wilk i Kapturek. Jaka tajemnica i mroczna przeszłość kryje się za niepozornym policjantem - Wolfem? Musicie przekonać się sami! :) 



Za książkę dziękuję: