środa, 10 kwietnia 2019

A.Ciarkowska "Pestki"

Pestki 
Anna Ciarkowska
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2019 
Liczba stron: 221

Jesteś gruba. 
Brzydka.
Myślisz, że co? Że możesz tak się zachowywać? 
Dziewczynie to nie wypada. 
Nie żartuj sobie, ty i jakieś problemy?!?
Ty to chyba problemów nie widziałaś!
Dziecko, problemy to mogę mieć ja, a nie ty!
Zrobiłabyś w końcu coś z sobą! 
Nawet patrzeć już na ciebie nie mogę. 
Nikt cię nie będzie chciał, a już na pewno nie żaden porządny facet.


Wiem, że niecodzienne jest rozpoczęcie przeze mnie wpisu w taki sposób. Rzekłabym - bardzo emocjonalny. Ale czy da się w inny sposób mówić o książce, która w arcy prawdziwy sposób zbiera wszystko to, co przynajmniej każdy z nas raz usłyszał w życiu? Kto nigdy nie był odbiorcą słów "dziewczynce to nie wypada" lub "dziecko nie może mieć żadnych problemów", ten zdecydowanie może uznać się za szczęśliwca. Co się zaś tyczy tych, którzy to usłyszeli - nie przejmujcie się. Nie jesteście jedynymi osobami, które stały się niewolnikami słów wypowiadanych przez dorosłych wręcz rutynowo. I nie tylko w stosunku do dziecka, ale także dorosłego do dorosłego. 

Ile waży to, co powiedziałeś dziś innym? 

Dużo. Zdecydowanie dużo. Każdy z nas codziennie wyrzuca z siebie zbitek 32 liter, które składają się na polski alfabet. W różnej kombinacji, a w związku z tym o różnej wadze. Niektórzy jedynie biernie przekazują i odbierają informacje. A inni? Mają w nie aktywny wkład, który waży tyle, co odczuwane emocje - przed i po wypowiedzianym zdaniem. 

Litera. Słowo. Zdanie. Wypowiedź 
Każdy z nas dziennie wypowiada minimum kilkanaście zdań. O pozytywnym, neutralnym i negatywnym znaczeniu. Ale nie powinniśmy zapominać, że to, co nam może wydawać się neutralne, dla kogoś może okazać się ciężarem, ciężarem który odbije się na jego humorze, ba, czasem i postrzeganiu świata. 
Spotkaliście w życiu czasem toksyczną osobę? Taką, z którą rozmowa dołowała, ściągała na dno, doprowadzała do pesymistycznych myśli, wizji świata i własnej osoby? A może wręcz przeciwnie? Może mieliście szczęście napotkać osobę pełną radości, wręcz niepoprawnego (chorego) optymizmu, która założyła Wam na oczy różowe okulary? Z dwojga złego, chyba lepsza jest ta druga opcja.
I co? Już rozumiecie, że przekazywane przez nas słowa potrafią mieć różną wagę? 
 
┅┅

Przyznam się od razu, że jeszcze miesiąc temu o istnieniu Ciarkowskiej nie wiedziałam wcale. Nie uważam tego za jakieś solidne przewinienie, bo za dużo jest pisarzy, aby kojarzyć wszystkich. Jednak jej poprzednią książkę -"Chłopcy, których kocham", kilka razy miałam w łapkach. Na październikowych Targach w Krakowie. Dlaczego nie kupiłam? Nie wiem, prawdopodobnie wcześniej mnie to nie interesowało. Jestem zdania, że do pewnych rzeczy w życiu trzeba dojrzeć. Psychicznie, emocjonalnie. Do pracy nad sobą samym, rozwoju, metamorfozy wewnętrznej. Przecież, nie sztuką jest iść do sklepu, wymienić całą garderobę czy udać się do fryzjera na koloryzację i radykalne ścięcie. Sztuką jest odnaleźć swoją harmonię. W środku.
Być może właśnie to we mnie nastąpiło. Widząc, że przy premierze naszej głównej bohaterki - "Pestek", coraz więcej osób poleca twórczość wspomnianej Pani, zdecydowałam się zaryzykować. Jedną decyzją zamówiłam obie pozycje, wraz z "451 stopni Fahrenheita" (niebawem również coś na ten temat napiszę). 
Historię już znacie, zatem pozwólcie, że posunę się dalej. 
Bo czytając tą pozycję, zdecydowanie nie potrafiłam nie mieć refleksji.

Trudno jest pisać o czymś, co każdy może odebrać w zupełnie odrębny sposób. Z "Pestkami" jest tak jak z poezją, w zależności kto je przeczyta, zauważy coś nowego, co umknęło każdemu poprzedniemu czytelnikowi. Z jednej strony dostajemy książkę pełną tekstów dziewczyny, którą ja uważam za mocno zagubioną w życiu i niezrozumiałą przez bliskie jej osoby. A z drugiej. Masę odrębnych tekstów. W których każdy może odnaleźć cząstkę siebie. 
Owszem, może to przerażać. Ale czy nie dodaje również otuchy? Jeśli o tym czytasz, to wiesz, że nie jesteś jedyną osobą którą coś takiego spotkało w życiu. Przykre, ale podnoszące na duchu. Ktoś dał radę, więc czemu Ty miałbyś nie dać? 

Zatem, dostajemy zaledwie 221 stron zapisanego tekstu. Chociaż określenie "zaledwie" tutaj nie pasuje, bo liczy się ciężar, który dla każdego czytelnika będzie odczuwalny. Książka podzielona jest na trzy części. Nie jest to przypadkowe, ponieważ poznajemy 3 etapy w życiu - dzieciństwo, dojrzewanie/młodość, dorosłe życie u boku mężczyzny. Pomimo, że wszystko zebrane jest w jednym tomie, każde opowiadanie można uznać za niezależne. Tytuły są jednocześnie pierwszym zdaniem, od którego rozpoczyna się kolejny etap historii. Tym o to sposobem przechodzimy przez dzieciństwo pełne niezrozumień, dręczenie w szkole, miłości, załamania, poczucie niezrozumienia i samotności. Ba, mamy nawet typowe dla ludzi zakładanie maski. Z serii - będziemy udawać, że wszystko jest dobrze. Jednak, skróty których użyłam, aby ukazać zarys sensu tych krótkich historyjek, nie są nawet ułamkiem sensu, morału jakie mają pokazać.

Nie będę mówić, że musicie przeczytać "Pestki". Nie powiem też, że powinniście to zrobić. Napiszę tylko, że jeśli chcecie, to zróbcie to. Jeśli tylko czujecie się na to gotowi. Część z Was, może nie znaleźć w niej niczego interesującego. Części może nie odpowiadać sposób w jaki jest napisana - w formie krótkich historyjek, składających się w całość. Ale część, może jedynie niewielki ułamek osób które to czytają, znajdzie w nich coś, co zmieni jego sposób myślenia, nakieruje na odpowiednią drogę w życiu. Powstrzyma, przed pozornie dobrymi decyzjami. Bo pozornie, nie znaczy na pewno. 

Na zakończenie, chcę żebyście w zakresie własnego sumienia odpowiedzieli tylko na jedno pytanie, które odkąd skończyłam tą książkę, nieustannie porusza się po moich myślach. 

Ile ważą słowa, które dzisiaj wypowiedziałeś(-aś)?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz