wtorek, 22 marca 2016

John Green "Papierowe miasta"

 Papierowe miasta 
John Green 




Tytuł oryginału: Paper Towns
Tłumaczenie: Renata Biniek
Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 397
Cena z okładki: 44,90 zł
ISBN: 9788364481567







Quentin Jacobsen - dla przyjaciół Q - ma osiemnaście lat i od zawsze jest zakochany we wspaniałej koleżance, zbuntowanej Margo Roth Spiegelman. W dzieciństwie przeżyli razem coś niesamowitego, teraz chodzą do tego samego liceum. Pewnego wieczoru w przewidywalne, nudne życie chłopaka wkracza Margo w stroju nindży i wciąga go w niezły bałagan. Po czym znika. Quentin wyrusza na poszukiwanie dziewczyny, która go fascynuje, idąc tropem skomplikowanych wskazówek, jakie zostawiła tylko dla niego. Żeby ją odnaleźć, musi przemierzyć setki kilometrów w USA. Po drodze przekonuje się na własnej skórze, że ludzie są w rzeczywistości zupełnie inni, niż sądzimy. Czy dowie się, kogo szuka i kim naprawdę jest Margo?

Kolejna pozycja Johna Greena, która wpadła w moje małe czytelnicze łapki. Nie pisałam o tym wcześniej, ale poznałam już historię przedstawioną w  "19 razy Katherine" oraz "Gwiazd naszych wina". Co do tych powieści, nie miałam chyba żadnych zastrzeżeń. W przeciwieństwie do "Papierowych miast". Dlaczego? Nie jest to zwykła oklepana historia. Może i kojarzy się z typowymi tzw. "gimbusami", jednak nie do końca zgadzam się z tą, usłyszaną przeze mnie opinią. Niby z jednej strony poznajemy nastolatków oraz uczucia, które towarzyszą im na co dzień, a z drugiej...

Q, chodzi do ostatniej klasy liceum. Zwykły nastolatek. W jego życiu na nowo pojawia się Margo, uważana w szkole za bardzo ładną, aczkolwiek odrobinę szurniętą dziewczynę. Co się stanie, kiedy Margo wejdzie przez okno do pokoju Quentina? Wszystkie wydarzenia, które wtedy miały miejsce można okrzyknąć mianem zrobienia niezłego bałaganu. Jak wiadomo, zakochany chłopak, to nienormalny chłopak. Szczególnie jeśli sprawa dotyczy jego sympatii. Dlaczego więc Q miałby nie zgodzić się na wykonanie wszystkich planów Margo? Nie znalazłam żadnego argumentu, który byłby w stanie przekonać o głupocie niektórych z jej pomysłów. Jakich? Tego akurat już musicie dowiedzieć się sami, czytając "Papierowe miasta".

Pomimo, iż jest to książka typowo młodzieżowa, znalazłam w niej jeden bardzo istotny fragment, który chciałabym, żebyście poznali niezależnie od tego czy zamierzacie sięgnąć po tą pozycję. A mianowicie:

"Jasne. Wiesz, na czym polega twój problem, Quentin? Stale oczekujesz, że ludzie nie będą sobą. Tylko pomyśl, mógłbym cię nienawidzić za to, że jesteś nieprzyzwoicie niepunktualny, że nigdy nie wykazujesz zainteresowania niczym innym oprócz Margo Roth Spiegelman, że praktycznie nigdy mnie nie pytasz, jak mi się układa z moją dziewczyną - ale mam to gdzieś, człowieku, bo ty to ty. (...) Ja mam taką obsesję na punkcie pewnej internetowej encyklopedii, że czasem nie odbieram telefonów od przyjaciół, a nawet od mojej dziewczyny. I to też jest w porządku. Taki już jestem. Ty i tak mnie lubisz. A ja lubię ciebie. Jesteś zabawny i bystry, i chociaż zawsze się spóźniasz, w końcu zawsze przychodzisz" 
(frag. ze str. 252-253)
Zakochałam się w tym momencie, w tych przemyśleniach Radara dotyczących przyjaźni. W pełni się z nim zgadzam. Rzeczą, którą na pewno zapamiętam z "Papierowych miast" jest właśnie kwestia przyjaźni, przedstawiona w niedługim fragmencie. Dlaczego? W tych zaledwie 8 linijkach tekstu, zapisana jest cała definicja przyjaźni, jaką człowiek może darzyć drugiego człowieka. Nie zwracając uwagi na wady, nadal potrafimy w pewien pokręcony sposób lubić tą osobę, akceptować wszystkie jej wady i błędy. I to jest właśnie piękne. A John Green w bardzo wzruszający sposób zapisał to, o czym my wszyscy wiemy.

Podsumowując. Książka pomimo bycia młodzieżówką, zawiera pewne wartości, które zapewne większość z nas zna, ale nie jako definicję lecz z własnych przeżyć. Historia Margo i Q ciekawi. "Papierowe miasta" przez cały czas utrzymują w napięciu czytelnika, nie wiadomo kiedy Quentin w końcu odnajdzie swoją "przyjaciółkę". W czasie jego poszukiwań, akcja w okół nie stoi w miejscu. Cały czas coś się dzieje, nawet jeśli nie dotyczy to głównych bohaterów. Idealna odskocznia od codziennego życia, szczególnie w okresie świąt. 

Moja ocena: 9/10