niedziela, 12 lutego 2017

K. Sutherland "Chemia naszych serc"

Chemia naszych serc
Krystal Sutherland





Tytuł oryginału: Our chemical hearts
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Liczba stron: 286
Cena sugerowana: 34,90 zł






Henry Page jeszcze nigdy nie był zakochany. Jest zbyt zajęty. Kończy szkołę średnią i jego energię pochłania zdobycie indeksu przyzwoitej uczelni. Nieliczne wolne chwile spędza z przyjaciółmi bądź przy grach komputerowych. A poza tym wreszcie otrzymał stanowisko redaktora naczelnego szkolnej gazety. I wtedy poznaje Grace Town - nową uczennicę, która nosi za duże męskie ubrania, podpiera się laską i skrywa pewną dramatyczną tajemnicę...
"Szkoda, że nie widzisz świata tak, jak ja go postrzegam. Nie rozumiesz, że śmierć jest nagrodą za życie."
Drugi tydzień szkoły. Ciszę lekcyjną przerywa niespodziewane wtargnięcie dziwoląga - inaczej się tego nazwać nie da. Fatalnie obcięte włosy (w dodatku nieuczesane!), męskie, nazbyt duże ubrania i ogólny wygląd ćpunki. Tak właśnie prezentuje się Grace. Sądzę, że był to jeden z głównych powodów (oczywiście, nie licząc zachowania i charakteru), który spowodował zwrócenie na tą istotę uwagi przez Henry'ego. Co się stanie, gdy oboje zostaną wezwani do gabinetu dyrektora? Jak wiele jest w stanie znieść człowiek? Co tak naprawdę ukrywa dziewczyna? Co będzie musiał zrobić Henry, aby uciec od tego, co miało miejsce? Jakie sekrety ukrywa niepozorna dziewczyna?
"Kiedy patrzę w niebo, uświadamiam sobie, że jestem zaledwie popiołem po dawno umarłych gwiazdach. Człowiek, to zbiór atomów, które przez krótki czas tworzą określony układ, a potem znów się rozpadają. Moja maluczkość przynosi mi pocieszenie."
Kolejna niesamowita książka, którą miałam okazję przeczytać. Niesamowita, ponieważ wciągnęła mnie, doprowadzając do sytuacji, kiedy zaczynałam płakać, nienawidzić autorki, kochać książkę, współczuć bohaterom... To, ile emocji miałam w sobie z każdym kolejnym rozdziałem, jest nie do opisania. Było ich tak wiele, że momentami zastanawiałam się, czy ze mną na pewno wszystko okej i czy nie cierpię na jakieś wahania nastrojów, czy coś w tym stylu. Wczułam się w postać Henry'ego, na czas czytania stawałam się nim. Samo to, świadczy o tym, jak dobre pióro ma autorka, że jest w stanie wywołać w nas (czytelnikach) uczucie zrozumienia i pragnienia pojawienia się obok bohatera z tekstem w stylu "ej, człowieku, ja już znam całą historię - naprawdę, współczuję ci i chcę żebyś wiedział, że już teraz musisz zrezygnować, odpuścić, bo to się źle skończy".
"Nigdy nie zdawałem sobie sprawy, że w człowieku można się zakochać tak samo jak w piosence. Że melodia może początkowo nic dla ciebie nie znaczyć, brzmieć zupełnie obco, ale zaraz potem przerodzić się w symfonię wyżłobioną w twojej skórze. Być hymnem w pajęczynie twoich żył. Harmonią wyszytą na poszewce twojej duszy."
Chociaż, chaotycznie wspomniałam już o fabule w napisanym przeze mnie drugim i (częściowo) trzecim akapicie, pragnę powrócić do tego jeszcze raz. Mamy tu do czynienia z czystym romansem, jednakże były momenty, kiedy przeszywał mnie dreszcz strachu. Dlaczego? To, jaki zwrot akcji zaproponowała nam autorka, naprawdę mnie zaskoczył. Pomimo, że jest to "mój pierwszy raz" z twórczością Krystal Sutherland, czystą przyjemnością powrócę do niej ponownie, pod warunkiem, że jej kolejne książki, będą dla mnie równie bardzo wciągające (dwa wieczory, i po lekturze).
"-Dziwność to nieodłączny element piękna."
Słodko-gorzka miłość, zazdrość, imprezy, tajemnice... "Chemia naszych serc", to jeden wielki miks tego wszystkiego. I choć mogłoby się wydawać, że wyjdzie z tego coś kiepskiego, wcale tak nie jest. Choć nie jest to książka bardzo wybitna, uważam, że spokojnie mogę ją zaliczyć do kanonu dobrej literatury współczesnej. Idealna pozycja na aktualne (jeszcze) zimowe wieczory, które już powoli stają się coraz krótsze :) 


Za książkę dziękuję: