piątek, 11 sierpnia 2017

N. Gaiman "Koralina"

Koralina
Neil Gaiman





Tytuł oryginału: Coraline
Wydawnictwo: Mag
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Liczba stron: 102
Cena sugerowana: 25 zł








Każdy z nas przeprowadzał się przynajmniej raz w życiu. Z różnych powodów. Tak samo było z Koraliną. Dziewczynka wraz z rodzicami wprowadziła się do nowego domu, który od samego początku wydawał się dziwny, może lekko straszny. Największą tajemnicą są zamknięte drzwi. Jedne z czternastu. Dlaczego właśnie one? Co znajduje się za nimi? W jakim niebezpieczeństwie znajdzie się Koralina? Czy uda jej się uratować zarówno siebie, jak i rodziców?
"-Ponieważ - odparła - kiedy się boisz, ale i tak coś robisz, to to wymaga odwagi."
Pierwsze od czego zacznę, to oczywiście zachwyt nad okładką. Naprawdę, Dark Crayon wykonał kawał dobrej roboty. Jak zawsze, bo to od ich grafików wychodzi większość tych pięknych opraw... Dobra, wystarczy. W końcu, co za dużo, to niezdrowo ;) 
Koralina jest jedynaczką. Warto o tym wspomnieć. Jej rodzice - zawsze zajęci pracą, nie zauważają, że dziewczynka potrzebuje ich uwagi. Niejednokrotnie odsyłają ją z tzw. kwitkiem. Są zajęci sobą, nie zauważają obecności swojej córki, często nie słuchają tego, co ma do powiedzenia. Z kolei sąsiedzi zajmujący pozostałe części budynku są zakręceni, często przekręcają jej imię na Karolinę.  Wobec takiego stanu rzeczy, nasza bohaterka znajduje sobie zajęcie - zostaje badaczem. Z zainteresowaniem odkrywa tereny, mieszkanie, rośliny, owady i wszystko, co ją otacza.
Do czasu, gdy brzydka pogoda psuje jej plany, a zaciekawiona młoda dama zwraca uwagę na tajemnicze drzwi, które całkowicie zmienią jej dotychczasowe życie.
"-Ty naprawdę nie rozumiesz, prawda? - rzekła. - Ja wcale nie chcę wszystkiego, czego pragnę. Nikt tego nie chce. Nie tak naprawdę. Co to za zabawa dostawać wszystko, o czym się marzy, tak po prostu? Wtedy to nic nie znaczy. Zupełnie nic."
Ciężko mi jest określić gatunek powieści, a raczej świata w niej zawartego. Charakterystycznie dla Gaimana mamy baśń, tym razem podaną na tacy z nutką grozy i napięcia. Ta cieniutka książeczka wywołała u mnie więcej emocji niż niejedna grubaśna powieść. Chociaż oglądałam wcześniej ekranizację (było to jakieś 4 lata temu), to nie przeszkadzało mi to w czytaniu. Owszem, miałam momentami "przypominajkę" z filmu, ale były one krótkie, a cała historia oddziaływała na moją wyobraźnię równie mocno, jakby była moim pierwszym spotkaniem z historią Koraliny. Zdecydowanie, jest to jedna z tych najlepszych powieści spod pióra angielskiego pisarza.
Z ręką na sercu mogę polecić. Przeczytana w zaledwie godzinkę :)
"-Nie - potwierdził kot. - Wy, ludzie, macie imiona. Dlatego że nie wiecie, kim jesteście. My wiemy, kim jesteśmy, więc nie potrzebujemy imion."